Teatr na trudne czasy

Czas. Najbardziej nieuchwytny z dostępnych nam wymiarów. Najcenniejszy. Raz stracony, jest nie do odzyskania. A jednak wraca – w innym kostiumie, ze zmienionymi dodatkami, ale wraca. Motyw wyjątkowo obecny podczas tegorocznego „Czasu na teatr”. Czas podsumowań jeszcze nadejdzie (albo i nie), ale trudno nie zauważyć, że ta edycja festiwalu była wyjątkowo spójna na poziomie prezentowanych idei. “Cabaret” przypomniał o tym, że lat 30. XX i XXI wieku nie dzieli aż tak wiele jak nam się wydaje. Toruń – że dwa tysiąclecia to nadal za mało, żebyśmy nauczyli się widzieć w ludziach braci. Z Słupska popłynęła nadzieja na lepsze, niech no tylko zakwitną jabłonie. Angielskie królowe nie zmieniły historii, ale nauczyły patrzeć na nią w nowy sposób. Od morza po góry powstawały uwspółcześnione aranżacje ponadczasowych dzieł mistrzów piosenki. Maciej Pawlak w swym recitalu udowodnił, że czas może zwolnić i dać ukojenie, a twórcy Gali Musicalowej – że raz w roku następuje globalna synchronizacja grafików wszystkich artystów w Polsce, by zjechać się na dwie godziny do Poznania na wspólne świętowanie. Obok tego, co na scenie, był też czas (choć zawsze za mało) na akademicką dyskusję podczas konferencji naukowej o tym, czym musical właściwie jest. “Czas na teatr” to był dobry czas. Niech wróci za rok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *